Jeszcze kilka lat temu pewnie nie zastanawiałabym się nad tym, jakiej wielkości dom naprawdę jest mi potrzebny. Dziś coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie marzę o wielkiej willi. Marzę o spokojnym miejscu do życia.
Obecnie wynajmujemy mieszkanie o powierzchni 72 m² i szczerze mówiąc, jest to dla naszej rodziny wystarczająca przestrzeń. Dlatego planując budowę domu, nie chcieliśmy tworzyć czegoś ogromnego.
Na parterze planujemy wiatrołap, dwie sypialnie, łazienkę oraz salon z aneksem kuchennym. Na poddaszu chcemy urządzić dodatkową sypialnię i niewielką garderobę. W sumie będzie to podobny metraż do tego, w którym mieszkamy obecnie, może nieco większy, ale raczej nie przekraczający 90 m².
Nie wykluczam, że gdyby finanse nie były problemem, zdecydowałabym się na kilka metrów więcej. Jednak nawet wtedy nie marzyłabym o domu o powierzchni 200 czy 300 metrów. Po prostu nie potrzebuję aż tyle.
Dzieci nie będą mieszkały z nami wiecznie
Nasz syn ma już 19 lat, a córka prawie 15. Wiem, że za kilka lat każde z nich będzie układało swoje własne życie. Nie chcę budować ogromnego domu z myślą o tym, że dzieci zawsze będą mieszkały z nami.
Wolę stworzyć przestrzeń, która będzie wygodna dla nas teraz i wtedy, gdy zostaniemy we dwoje.
Mniejszy dom to mniej kosztów i mniej sprzątania
Widzę wiele zalet takiego rozwiązania.
- niższe koszty budowy,
- tańsze ogrzewanie,
- niższe rachunki,
- mniej sprzątania,
- łatwiejsze utrzymanie domu przez lata,
- możliwość lepszego wykorzystania każdego metra.
Planujemy również zamontować kozę w salonie. Podoba mi się nie tylko jej klimat, ale także to, że może wspomóc ogrzewanie domu.
Przy projektowaniu chciałabym dobrze wykorzystać przestrzeń, aby dom był praktyczny i wygodny.
Wolę inwestować w ogród niż w puste pokoje
Nasza działka ma prawie 1000 m². Nie jest ogromna, ale daje wiele możliwości.
Dużo bardziej niż dodatkowe pokoje cieszy mnie myśl o:
- tarasie,
- kwiatach wokół domu,
- miejscu do odpoczynku,
- małej fontannie,
- drewnianej balii,
- może kiedyś również saunie,
- własnych owocach i warzywach.
To właśnie ogród i przestrzeń do wypoczynku są dla mnie ważniejsze niż kolejne metry kwadratowe.
Bogactwo wygląda dziś dla mnie inaczej
Wiem, że wiele osób buduje większe domy. I to jest w porządku. Każdy ma swoje marzenia.
Ja jednak coraz częściej dochodzę do wniosku, że bogactwo nie oznacza dla mnie wielkiej willi.
Bogactwo to dla mnie:
- poranna kawa na tarasie,
- śpiew ptaków za oknem,
- kot wygrzewający się na słońcu,
- kwiaty wokół domu,
- ciepło kozy w salonie zimowym wieczorem,
- własny ogród,
- spokój i poczucie bezpieczeństwa.
Bo dom to nie liczba metrów kwadratowych. Dom to miejsce, do którego wraca się z radością.

Zostaw odpowiedź