Ostatnie dni przyniosły dramatyczne wiadomości z Wenezueli. Dwa bardzo silne trzęsienia ziemi w ciągu kilkudziesięciu sekund zmieniły życie setek tysięcy ludzi. Wiele rodzin straciło swoich bliskich, domy i cały dobytek, który budowały przez całe życie. Ratownicy wciąż szukają osób pod gruzami, a kolejne godziny przynoszą nowe informacje o skali tej tragedii.

Kiedy oglądam takie obrazy, zawsze pojawia się we mnie ta sama myśl.

Jeszcze chwilę wcześniej ktoś jadł śniadanie, planował wakacje, spieszył się do pracy albo zastanawiał się, jaki telefon kupić. Wydawało się, że jutro będzie wyglądało tak samo jak dziś.

A potem wystarczyło kilka minut.

Dom, który budowano latami, przestał istnieć. Rzeczy, na które odkładano pieniądze przez wiele lat, zniknęły. Plany trzeba było odłożyć na później. Albo na zawsze.

To nie jest artykuł o strachu.

To artykuł o wdzięczności.

Coraz częściej łapię się na tym, że żyjemy tak, jakby wszystko było nam dane na zawsze. Odkładamy odpoczynek. Odkładamy spotkanie z bliskimi. Odkładamy rozmowę z rodzicami. Odkładamy marzenia.

Najpierw nowy telefon.

Potem większy samochód.

Jeszcze większy dom.

Jeszcze więcej pieniędzy.

A przecież nikt z nas nie ma gwarancji, że jutro obudzi się w tym samym miejscu.

Nie oznacza to, że nie warto planować, oszczędzać czy budować domu. Sama to robię. Marzę o własnym, niewielkim domu z ogrodem i konsekwentnie dążę do tego celu.

Chodzi jednak o to, aby nie pomylić celu z sensem życia.

Bo dom nie jest szczęściem.

Samochód nie jest szczęściem.

Telefon nie jest szczęściem.

To tylko rzeczy.

Prawdziwym bogactwem są ludzie, z którymi pijemy poranną kawę. Dzieci, które jeszcze chcą usiąść z nami przy stole. Przyjaciele, z którymi możemy się spotkać. Zdrowie, które pozwala wyjść na spacer. Cisza. Śpiew ptaków. Zwyczajny dzień, który często wydaje nam się czymś oczywistym.

Może właśnie dlatego coraz bardziej przekonuję się, że chcę żyć prościej.

Nie dlatego, że nie lubię ładnych rzeczy.

Ale dlatego, że nie chcę odkładać życia na później.

Nie chcę czekać z radością do momentu, gdy będę miała większy dom, więcej pieniędzy czy idealne warunki.

Chcę cieszyć się tym, co mam dzisiaj.

Bo jutro jest obietnicą, a nie pewnością.

Dlatego dziś zadzwonię do bliskiej osoby.

Usiądę z mężem na kawę.

Pogłaszczę koty.

Przytulę dzieci.

I podziękuję za kolejny zwyczajny dzień.

Bo zwyczajne dni są często naszym największym skarbem.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Prosto Żyć

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej